P1150701

W ostatnim dniu Biesiady wystąpiło na scenie 5 teatrów: Teatr Mariana Bednarka, Teatr TATA, Kompania Teatralna Mamro, TEATR Jednego Aktora Wioleta Komar i Teatr RESURSA. Dla publiczności wyselekcjonowano dwa najciekawsze spektakle dnia, pierwszy z nich to „Łysa Śpiewaczka” Teatru RESURSA.

Smithowie, Martinowie, służąca i strażak. Mielą językiem. Pokazują bezsens codziennych rozmów, publicznych przemów. Nie potrafią wyrazić myśli i uczuć. Język rozrasta się, zapełnia cały kosmos i pokazuje jego niedorzeczność. Klasyka dwudziestowiecznego komizmu.

P1150717

Teatr Resursa zaprezentował nam teatr absurdu. Sztuka napisana przez Eugène Ionesco łamie konwencje „dobrej sztuki”, nie da się w niej wyróżnić jakichś szczególnych etapów napięcia dramatycznego, jest liniowa. Nie ma też wyraźnych bohaterów, są tylko ludzie wymieniający między sobą słowa. Jeżeli ktoś chciał zrozumieć tę sztukę, to z góry był skazany na porażkę. Najlepiej było po prostu dać się ponieść absurdowi.

Kolejny spektakl to monodram Teatru TATA (Damian Kierek) -„Et in Arcadia ego” – na podst. tekstów „Sprawozdanie dla Akademii” Franza Kafki.

P1150761

Ten spektakl to siekiera. Trochę absurdalny na początku, nie wiadomo, czy to przedstawienie o jakimś pijaku, czy jockermoże tresowanej małpie? Dopiero z biegiem czasu zaczynamy łapać te metafory. Małpa w klatce jak i pijak to doskonale zniewolone osoby, znajdujące się w stanie bez wyjścia i bezradności. W trakcie oglądania tej sztuki można odlecieć i wyobrazić sobie człowieka, takiego jak na przykład Franz Kafka, artystę, który zmaga się ze swoją egzystencją i próbuje ją jakoś logicznie wyjaśnić. Nie udaje się to, wychodzą same absurdalne sytuacje, wszystko jest dziwne, proste emocje są zakrywane przez skomplikowane reakcje paradoksalne: czarny humor, czy też ironię. Widzowie na sam koniec tego monodramu wpadają w całkowitą konsternację, gdy okazuje się, że odgrywana postać to poseł? Damiana Kierka można nazwać Jockerem tej Biesiady, nie tylko ze względu na pomalowana twarz.

Teatr jest skomplikowany, obcowanie z takimi sztukami jak monodram Damiana Kierka tylko pogłębia uzależnienie od niego. Muszę się tu odnieść do głupkowatego określenia w mediach, że Biesiada Teatralna to jedna z niewielu okazji do obcowania z teatrem dla mieszkańców tak małej i peryferyjnej miejscowości jak Horyniec. Przez 40 lat mieszkańcy Horyńca co roku obcują z teatrem. Wychowało się na nim kilka pokoleń. Jest to jedna z większych atrakcji dla młodzieży na feriach w Horyńcu i na spektaklach o 19:30 także sporo młodych ludzi się pojawia. Niech każdy sobie najpierw odpowie, zanim napisze o „niewielu okazjach” jaki procent mieszkańców większych miast bywa w teatrze choć raz na 10 lat? Dla większości ludzi teatr to przeżytek i zabawa dla małego grona dziwaków miejskich, szczególnie tych w podeszłym wieku. Dla Horyńczan Biesiada to święto. Zawoalowaliśmy pod tym swojskim określeniem coś, co powinno być wyznacznikiem dla innych, jak powinny wyglądać przeglądy teatralne. Odgryźmy się od sztywności i tak jak organizatorzy pierwszych biesiad nieśmy sztukę pod strzechy.