Ostatni dzień biesiadowania za nami, teraz tylko finał. Ten dzisiejszy „ostatek” ze stołu biesiadnego był doprawdy najmocniej przyprawiony. Na pierwszy ogień poszedł Teatr FiAKiER ze sztuką „Wyjowisko”.

biesiada 2013 dzień III (2)

Sztuka przedstawiała dwa światy. Jeden swojski, wesoły, który widownia miała przed oczyma, w formie scenerii oberży. Drugi zewnętrzny, który można było tylko usłyszeć, jako wycie wilków. Same złowrogie odgłosy wilcze, podsuwały na myśl wrażenie jakiejś obcej siły, która tam na zewnątrz czatuje i czeka by zjeść człowieka.

biesiada 2013 dzień III

Ciekawie tutaj wygląda, pozornie chaotyczna fabuła. Do oberży, wpada jak burza, grupa komediantów, którzy uciekali przed watahą wilków. Znaleźli sobie bezpieczne miejsce, w karczmie. Jeden z nich, zakochuje się w pięknej karczmareczce i niczym kolorowy ptak, odprawia toki przed swoją wybranką. Niestety, chłopka jest odporna na zaloty i oczekuje jakiegoś dowodu prawdziwości uczuć. Pada na głowę wilka. Komedianci naradzają się, w końcu podejmują decyzję, by opuścić oberżę i stawić czoła watasze wilczej. Gdy pojawiają się z powrotem, przynoszą trofeum. Droga do serca ponętnej kobiety, zostaje otwarta.

biesiada 2013 dzień III (1)

Zasadniczo, w opisie sztuki powinno być pełno takich emotikonów, z przymkniętym okiem 😉 gdyż jest ona naszpikowana humorem. Nie da się opisać ilości małych wrażeń, które składają się na jedno duże, w tej sztuce. Oglądając grę każdego po kolei z aktorów, dało się zauważyć ich dość równy poziom, dobre zgranie, wspólny podobny temperament. Sprawiało to, że sztukę oglądało się z przyjemnością, i niestety nazbyt szybko, nie chciała się dłużyć. Na koniec aż chciało się ją podsumować jednym słowem, które gdzieś tam się plątało po umyśle, wyciągnięte dymem ze sceny: halucynacja. Sztuka na koniec sprawiała nieodparte wrażenie, pozytywnej „słodkiej” halucynacji.

Ostatnim spektaklem 34 Biesiady Teatralnej, podczas tych przeglądów, był teatr od zadań specjalnych. Ma się wrażenie, że oni po prostu muszą zrobić wrażenie na człowieku. Idzie za nimi renoma, jaką wyrobili sobie na Biesiadzie Horynieckiej. Teatr Ecce Homo z Kielc, zamknął Biesiadę sztuką „Dramat zdaje się społeczny w dwóch dramatach – Twinky Winky i Bingo.

biesiada 2013 dzień III (3)

Ktoś, kto widział sztuki tego teatru, musi odnieść wrażenie, że mają oni swój wyrafinowany styl. Grają często skrajnymi emocjami, nie boją się wulgarności, brutalności, a także nie stronią od tematów tabu. Czy to sztuka skrajna, żerująca na emocjach, obchodząc się niemal bez obcesów z publicznością? Czy można to nazwać jakimś zwyrodniałym ekshibicjonizmem? Zapewne tak, ale przed wydaniem wyroku na sztukę, przyjrzyjmy się nazwie „Ecce Homo”. Określenie to oznacza „Oto Człowiek”. Niestety, czy nam się podoba to czy nie, to jest człowiek. Pokazuje to, między innymi wystawiana dziś sztuka.

biesiada 2013 dzień III (6)

Mamy dwa akty. W pierwszym poznajemy historię Twinky’ego Winky’ego, czyli Jacusia. Zaczyna się odwiedzinami pracownika poradni psychologicznej, w rodzinie alkoholików, którzy wychowują Jacusia. Dziecko wydaje się głupkowate i niedorozwinięte, patrzy tylko w telewizor i jest zafascynowane Teletubisiami. Mamy tutaj obraz, uzależnionych rodziców i dziecka, które też jest uzależnione, ale od telewizora. To uzależnienie jest zobrazowane przez kratkę, za którą Jacuś cały czas siedzi, jak w więzieniu. Matka jeszcze dosadniej podkreśla to mówiąc, że telewizora nie ma, bo się zepsuł, ale Jacuś dalej patrzy w miejsce, gdzie był telewizor i potrafi wypowiedzieć tylko dwa słowa: Twinky Winky. Dlatego też, pracownik poradni, zabiera w brutalny sposób Jacusia do zakładu. Można powiedzieć, że jest przeniesiony z jednego więzienia do drugiego.

biesiada 2013 dzień III (5)

Drugi akt, związany jest z Bingo, uzależnioną od hazardu dziewczyną. Trafia ona, do tego samego zakładu co Jacuś. Tutaj psychiatrzy będą leczyć i doprowadzać do normalności swoich wychowanków. Główny prowadzący tę parę, Adrian Góraj (którego gra Karol Górski), niemal przechodzi sam siebie. Rola osoby z rozdwojoną jaźnią, wielbicielom Władcy Pierścieni, od razu przynosi na myśl postać Golluma. Przyglądając się grze aktorskiej, można się trochę przerazić i zadać sobie pytanie, czy on nie zwariował.

Doskonałe wcielenie się w postać z rozdwojeniem jaźni, niemniej wymagająca rola Jacusia i zostawiająca niezapomniane wrażenie, jaką udźwignął Marek Kantyka. A także role Katarzyny Kluk i Michała Pustuły, dopełniające ten obraz, składając go w monolit. Zagadką umiejętności aktorskich była natomiast Klaudyna Lewczuk, grająca Bingo. Najwyraźniej widoczna w scenie „rodzącego się uczucia” do Jacusia. Ta scena była szczególna dla osoby, która rozumie dotyk. Bardzo subtelny, niezarażony bylejakością, dający możliwość odczucia na własnej skórze tej jednej chwili.

biesiada 2013 dzień III (4)

Sztuka bardzo bogata w doznania. Żaden film, nawet szklany ekran na całą ścianę, nie jest w stanie oddać występu na żywo, sztuki żywej, czegoś płynącego od człowieka. Trudno to jakoś jednoznacznie nazwać. Te fluidy, fale emocji, są możliwe tylko w teatrze. Potrafią je przekazać tylko aktorzy z pasją. Ecce Homo coś w sobie posiada, nazywam to odwagą ekspresji. Tylko muszą sobie odpowiedzieć, czy ta bomba ekspresji jeszcze jest żywa, czy już aktorska.

Zakończenie było gorzkie, dramat nie może mieć innego smaku, ale Teatr Ecce Homo musiał poczuć coś słodkiego po tej sztuce, gdy usłyszeli trzykrotne owacje od publiczności. Dotychczas poprzednikom na tej Biesiadzie udało się wycisnąć tylko podwójne. To dużo mówi, tym bardziej podgrzewając atmosferę na niedzielny finał.